Czytelnia

Pasztet warzywny cioci Krysi

IMG_2222

Dziś zaprezentuję Wam przepis na pasztet warzywny – z cukinii i pieczarek – jeśli założymy, że pieczarki są warzywami. 😉

Ciocia Krysia jest rodzinną kopalnią przepisów. Na każdą okazję ma coś w zanadrzu. Gdy wpadnie jej w ręce jakaś kulinarna nowinka, od razu ją wypróbowuje. Jak danie jest godne polecenia, przepisy zaczynają krążyć po świecie.

Ostatnia wizyta u cioci Krysi zaowocowała właśnie przepisem na pasztet z cukinii. Przedstawię Wam oryginalną recepturę. Niektóre składniki, jak np. 2 szklanki bułki tartej(!), mogą budzić niechęć i dietetyczne zdziwienie… Pamiętajmy jednak, że jedzenie ma być zdrową przyjemnością, więc raz na jakiś czas, można zjeść i pasztet z bułką tartą. 😉 Wszystko jest dla ludzi, tylko starajmy się zachować umiar i rozsądek.

Składniki: IMG_2223

3 szklanki startej cukinii (odsączyć z soku)

2 szklanki bułki tartej (ja zastąpiłam część mielonym siemieniem lnianym i ostropestem)

20 dag żółtego sera (może być mniej)

1/4 szklanki oleju

1 drobno pokrojona cebula

20 dag pieczarek (u mnie 25)

3 żółtkazucchini-1637435_960_720

3 białka ubite na pianę

1 łyżka vegety (można zastąpić własną mieszanką przypraw i solą)

2 rozgniecione ząbki czosnku

szczypta majeranku (ja dodałam cząber, bo bardziej lubię)

łyżka posiekanej natki pietruszki (tu nie żałowałam)

sól, pieprz – do smaku

Pieczarki drobno kroimy i smażymy aż odparuje woda. W dużej misce mieszamy startą cukinię z bułką tartą, serem, olejem, cebulą, żółtkami, pieczarkami i przyprawami. Następnie dodajemy pianę z białek i delikatnie mieszamy.

Pieczemy w temp. 180 st. przez godzinę, bez termoobiegu. Po upieczeniu przetrzymałam pasztet jeszcze pół godziny w ciepłym piekarniku, ale można od razu wyjąć do studzenia. Zdecydowanie polecam na zimno, nawet dopiero na drugi dzień. Wybornie smakuje sam, ale z pełnoziarnistym pieczywem i kiszonym ogórkiem też jest pycha!

Cioci Krysi dziękujemy.

Natomiast ciocia Ela jest mistrzynią w tworzeniu własnych potraw oraz ciast… Ech te ciasta na słodką niedzielę! Niebo w gębie. Może kiedyś uda się ją namówić, by zdradziła swoje autorskie receptury…!

Smacznego!