Czytelnia

Mleko. Pić czy nie pić? Oto jest pytanie!

cow-759018_1920

Dziś 25 maja – Światowy Dzień Mleka! Czy z tej okazji warto wznieść toast i wypić kubek mleka? Czy lepiej się go wystrzegać? Pić czy nie pić? Oto jest pytanie!

Skoro ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa ustanowiła takie święto, to chyba nie po to by czcić święte krowy w Indiach, lecz by wskazać, że ten napój powinien zagościć w naszej codziennej diecie.

Co jest w mleku takiego, że warto po nie sięgać? Które mleko wybrać? A kto nie powinien go pić?

Co znajdziemy w mleku?

Mleko cechuje się wysoką wartością odżywczą. Ma w sobie wapń, pełnowartościowe białko, witaminy A i D oraz z grupy B, a także składniki mineralne takie jako cynk, potas czy magnez. I to są te niewątpliwie dobre elementy. Z drugiej strony w mleku występuje też całkiem sporo nasyconych kwasów tłuszczowych, których spożycie nie jest już tak rekomendowane. Jednak w trosce o swoje zdrowie lepiej wykluczyć wysoko przetworzone produkty czy słodycze, które nasyconych tłuszczów mają zdecydowanie więcej, a nie rezygnować ze szklanki mleka.

Ile mleka na zdrowie?

Instytut Żywności i Żywienia (IŻŻ) wskazuje, że osoby dorosłe powinny spożywać 2 szklanki mleka dziennie, a natomiast dzieci i młodzież nawet 3-4 porcje. Oczywiście zamiast mleka można sięgnąć po kefir czy jogurt, a także – w ograniczonych ilościach – żółty ser.

mlekoTy lepiej nie pij…

A kto zatem powinien w ogóle zrezygnować z mleka? Ten, kto ma alergię na białko mleka krowiego bądź nietolerancję laktozy (cukru mlecznego). Jednak nie oznacza to, że raptem wszyscy mamy zrezygnować z przetworów mlecznych. Ci, którzy mają wzdęcia, uczucie ciężkości po spożyciu czy bóle brzucha, warto, aby ograniczyli produkty mleczne, dla lepszego samopoczucia. Ograniczyli, a nie wyeliminowali. Jednak wtedy trzeba pamiętać, by zapewnić odpowiednią podaż wapnia, stosując inne produkty spożywcze. A jak nie masz efektów ubocznych po spożyciu mleka, to nie wykluczaj go z diety.

Prosto od krowy?

W sklepach najczęściej możemy spotkać mleko pasteryzowany lub UHT (sterylizowane). Różnice polegają na wysokości temperatury i czasie podgrzewania mleka. Pasteryzacja to podgrzanie w temp. 60-90°C przez 15-20 sekund. Natomiast sterylizujemy przez kilka sekund w 135-150°C. Wysoka temperatura niekorzystnie wpływa na składniki odżywcze, szczególnie witaminy, których zawartość ulega stratom wielkości 4-10%. Minimalnie mniejsze ubytki powstają w procesie pasteryzacji. Ważne jest jednak to, że kluczowy wapń jest odporny na obróbkę termiczną. Mleko poddajemy obróbce w celu zachowania jego świeżości przez dłuższy okres oraz po to, aby wyeliminować obecność mikroorganizmów, np. Salmonelli. Zatem mimo minimalnie większej ilości składników odżywczych w „świeżym” mleku, zdecydowanie bezpieczniej jest nie sięgnąć po bańkę mleka prosto z dojarni.

2 mleczne frakcje: za i przeciw

Kilka(naście) lat temu w mediach toczyły się 2 kampanie. Jedna pod hasłem „Pij mleko, będziesz wielki!”, druga natomiast: „Pij mleko – będziesz kaleką.”. Nie udało mi się znaleźć wiarygodnych źródeł, które potwierdziłyby, że za spożyciem mleka stoi całe zło tego świata. Mleko jest dla młodych krówek, laktoza jest przyczyną cukrzycy czy mleko uczula. To typowe hasła przeciwników mlecznej przygody. Bez wątpienia, cielaki powinny pić mleko krowie, tak samo jak noworodki piją mleko matki. Ale po pierwszym roku życia i później, naturalny pokarm należy czymś zastąpić. I skoro tysiące lat ludzie piją mleko i nie ma żadnej epidemii z tego powodu, to znaczy, że chyba jednak takie złe nie jest. I czy alergia kilku procent społeczeństwa ma być wyznacznikiem dla konsumpcji przetworów mlecznych? To może w geście solidarności z cukrzykami zrezygnujemy wszyscy z cukru? To faktycznie wyszłoby nam na zdrowie. Bo to właśnie bardziej sacharoza, tłuste i przetworzone produkty spożywcze zbliżają nas do cukrzycy typu II, a nie laktoza.

Mleko ze smakiem!

Jeśli picie mleka jawi się jako zły sen z dzieciństwa, to warto trochę poeksperymentować, by dodać mu inny smak. Najprościej zmiksować je z bananem i łyżką, albo dwoma, kakao. Dodać do niego truskawki. Tylko już nie dosładzać! Można je przemycić także w owsiance. Albo przyrządzić kakao, takie prawdziwe, gorzkie. Nie żadne tam uszatki-puchatki, które w składzie mają pewnie więcej cukru niż kakao. W naszym domu, po długiej nieobecności, gotowane kakao robi teraz furorę. Polecam. Absolutnie nie kupujemy też gotowych kartoników ze smakowym mlekiem, choćby nie wiem jak bardzo do nas mówiły ze sklepowych półek. Ich skład, poza mlekiem i np. wsadem(?!) truskawkowym, to zazwyczaj jeszcze długa litania składników, których sami na pewno byśmy do kubka nie wrzucili.

To co, już wiecie czy pić czy nie pić? Świętujemy mleczny dzień?

Pozdrawiam serdecznie!