Olejki eteryczne

Dom bez chemii. Czy nie szkoda mi dobrych olejków do sprzątania?

110842774_10214218358291929_1427439897762130837_n

Dom bez chemii stał się ostatnio popularnym tematem. Bo to zdrowe dla nas, dla planety i w ogóle takie modne. Środki czystości DIY, sprzątanie o occie i sodzie. Jednak czy rozwiązania które stosujemy są oby na pewno zawsze korzystne? Jakie jest Twoje zdanie?

Nie jest tajemnicą, że w naszym domu olejków używamy niemalże do wszystkiego, w tym do mycia sedesu. I to budzi kontrowersje. Bo przecież szkoda tak dobrych olejków to czyszczenia klozetu, czyż nie? Otóż nie, nie szkoda. Temat ten poruszany jest ostatnio tak często, że nie mogę go zostawić bez słowa komentarza.

Dom bez chemii – właściwie po co?

Zacznijmy od tego, po co w ogóle zmieniamy toksyczne środki czystości na produkty, które kiedyś były standardem? Jaki mamy cel w tym, że ograniczymy chemię do minimum? I… po co w ogóle sprzątamy? 

Chcę mieć czysto. Czyli jak? 

Chcę by ładnie pachniało. Czyli czym? 

Chcę dbać o planetę i być eko. Czyli właściwie co?

Ktoś gdzieś usłyszał, że dobrze dodać olejek z drzewa herbacianego do prania, a cytrynowym przetrzeć blaty. Więc poleciał do apteki czy sklepu zielarskiego, nabył i był zadowolony, że robi dobrze. I jakże wielkie rozczarowanie go spotkało, gdy dowiedział się, że olejki eteryczne są różne. A najważniejszą różnicą jest ich czystość i działanie terapeutyczne czyli jakość. Tak wiem, myślicie teraz, że do czyszczenia umywalki nie potrzebujecie olejków klasy terapeutycznej. A ja uparcie powiem, że jednak potrzebujecie, jeśli w grę wchodzi zdrowie.

Jednym z najczęstszych argumentów, które padają w temacie „dom bez chemii” jest to, że nie chcemy się truć. Odsuwamy sklepowe, żrące płyny i sami mieszamy domowe detergenty, często z olejkami z zielarskiego. I tu nasuwają się pytania:

  • w czym olejek eteryczny wątpliwej jakości jest lepszy od popularnych środków czystości?
  • czy wiemy jak i z czego został on wyprodukowany?
  • czy jest on w 100% naturalny, bez żadnych dodatków, rozpuszczalników, aromatów?
  • jakie znaczenie ma czy trujemy się chemią X czy chemią Y?

No przecież olejki eteryczne nie trują! – odpowiadacie. Owszem, nie trują, jeśli są naturalne. Co się musiało wydarzyć z olejkiem cytrynowym, że producent zabrania jego spożycia wewnętrznego? Czy on jest oby wyciśnięty z cytryn? A może tylko aromatyzowany? Albo zawartość olejku jest minimalna, a reszta to jakiś wypełniacz? Czy nikt go nie przebadał pod kątem jakości? Jeśli nie jest on jednak naturalny i czysty, to moje chęci bycia eko i wprowadzania zdrowych rozwiązań diabli wzięli. To tylko pozorna zmiana na lepsze. Ale czy to ma aż takie znaczenie?

Zapytałam znajomych jak dużo czasu spędzają na sprzątaniu. Wyszło nam, że średnio godzinę dziennie. To jest godzina wdychania świństw. Codziennie. I nawet jak te środki ładnie pachną, to one nadal są niebezpieczne dla zdrowia. Jakby nie patrzeć nadal w naszym społeczeństwie, częściej ze ścierką biegają kobiety. Na szczęście się to zmienia, jednak póki co to my jesteśmy bardziej wystawione na działanie szkodliwych substancji. A ich szkodliwość może się ujawniać przez:

  • podrażnienie śluzówek nosa
  • podrażnienie, zniszczenie skóry (nie tylko dłoni)
  • zaburzenia hormonalne
  • problemy z układem oddechowym
  • obniżenie odporności
  • wystąpienie wszelkich stanów zapalnych

Drogie Panie! Kto, jeśli nie my same, zadbamy o siebie najlepiej? I tu warto też wspomnieć o dzieciach. Te z nas, które mają małe brzdące, wiedzą, jak dzieciaki lubią wszystkiego próbować i wszędzie wkładać rączki. Czy nie stresujecie się, że Wasz szkrab liżący szybę prysznicową lub łowiący zabawki w sedesie, a później biorący łapki do góry, zjada takie chemikalia?

Ale to nie wszystko. Myję wannę chemią i później w tej wannie leżę i chłonę wszystkie toksyny z kąpielą. Czyszczę blat chemią, która przenika do naszego jedzenia. Zmywam podłogę chemią i bawiąc się z dzieciakami czy zwierzakami wtłaczam ją do swojego organizmu. Nie ma znaczenia ilość. Jeśli mogę te substancje toksyczne wyeliminować choćby w 1% z własnego domu, to nie ma argumentów, które mnie przed tym zatrzymają.

czyścimy kuchenkę

Mleczko do czyszczenia kuchenki. Szybkie, tanie i przede wszystkim bezpieczne.

Właściwości czyszczące olejków eterycznych

Olejki eteryczne wykazują właściwości przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne, radzą sobie też z grzybami, pleśnią i brzydkim zapachem. Innymi słowy dezynfekują i czyszczą wszystko z dużą mocą. Jeśli nie są naturalne (w tym zubożone o różne składniki) to jest ryzyko, że tych właściwości wcale jednak nie wykazują. Więc nasze domy może i z wierzchu są czyste i lśniące, ale tak naprawdę wciąż pełne patogenów.

Dom bez chemii, z bezpiecznymi i czystymi olejkami ma jeszcze jedną zaletę. Szybciej angażujemy dzieci do sprzątania. Bo nie boimy się, że poparzą sobie małe łapki jak jakiś specyfik się na nie wyleje. Nie martwimy się, że będzie trzeba jechać na SOR, gdy przyjdzie im do głowy spróbować któregoś płynu (wszak kolorowe butelki zachęcają do dziecięcych eksperymentów). Wiemy, że jak rozleją ocet czy roztwór z kwaskiem cytrynowym, to są bezpieczne. A jak zadbamy o ten aspekt, to mogą się zabierać za porządki raz-dwa!

Czy nie lepiej by pachniało naturą?

Czytałam kiedyś publikację (jak znajdę, to podlinkuję), że wyznacznikiem sprzątania jest… zapach! Jak ładnie, świeżo pachnie, to wtedy jest czysto. A jak śmierdzi, to mamy watpliwości czy oby na pewno tam ktoś kiedyś sprzątał. Niesamowite. To samo dotyczy prania. Jak jest pachnące i miękkie, to uważamy, że jest czyste. A jak bez zapachu to ponoć niechętniej wskakujemy wtedy do wypranej pościeli czy zakładamy ulubione ciuchy. Wierzę tej publikacji, bo nawet mój mąż tak kiedyś miał. Po pierwszym praniu bez sklepowego zmiękczacza, płynu do płukania i proszku zapytał, czy oby na pewno to było prane, bo nie pachnie. Oczywiście pachniało, tylko delikatniej i naturalnie. Ale do tego też da się przyzwyczaić.

Skoro jednak szukamy aromatów, żeby mieć poczucie czystości, to czy nie lepiej aby nasz dom bez chemii pachniał naturą? Kilka prostych trików:

  • zamiast psikacza „odświeżającego” powietrze – dyfuzor z ulubionymi zapachami. Czy to kwiaty, cytrusy, drzewa… a może mięta? Co nam w duszy gra. I naturalnie olejki te wykorzystamy też do innych celów. Będzie pachniało, ale też zwalczymy liczne patogeny. I nie wyprodukujemy kolejnego jednorazowego odpadu w postaci butelki „odświeżacza”.
  • zamiast płynu do płukania prania (zapakowanego oczywiście w plastik) – woda z kwaskiem cytrynowym i kilka kropli olejków. Możemy taki roztwór zrobić w słoiku czy szklanej butelce, wielokrotnego użytku. Pranie nie tylko pachnie, ale jest porządnie odkażone.
  • zamiast nabłyszczacza do zmywarki: ocet z olejkami eterycznymi.

Czy te rozwiązania nie są proste i tanie? I uwierzcie mi, zastosowanie ich nie wymaga doktoratu z chemii i zajmuje tylko chwilkę.

Jeśli bardzo potrzebujecie czegoś co się pieni i wygląda jak typowy detergent, to sięgnijcie po koncentrat do sprzątania On Guard. Można nim myć naczynia, szyby, podłogi. Wszystko. I ma bardzo dobry skład, że nie boimy się jeść później na talerzach, które nim umyliśmy. Zapoznajcie się też koniecznie z innymi produktami z serii ON GUARD. To nie tylko nasz flagowy olejek wspierający odporność, ale gama artykułów, które chronią także nasz dom przed wirusami i bakteriami.

Podzielcie się koniecznie Waszymi patentami na zdrowe sprzątanie i dom bez chemii!